|
Blog > Komentarze do wpisu
Na granicy.
Tak się właśnie czuję. Na granicy rozpaczy. Jakbym stała nad przepaścią. Przepaścią rozpaczy. Tyle, że nie pozwalam sobie w nią skoczyć. Boję się, jak mogłoby się to skończyć. Za to wstaję codziennie rano, obmywam twarz i zakładam wdzianko nadziei, że nigdy nie wiadomo, kogo spotka się po drodze... maleńkiej nadziei, że jednak czeka mnie coś niesamowitego. A wieczorem... rozpacz puka mi do serca, trzymając już w dłoniach klamkę... A ja nie wiem jak długo będę się twardo trzymać i zatrzaskiwać jej drzwi przed nosem.
wtorek, 30 listopada 2010, panna_niesforna
TrackBack
Komentarze
2011/08/06 21:10:38
Ja od kilku lat mam wrażenie, że oto stoję na rozstaju dróg. Widzę przede mną dwie drogi i nie wiem, którą wybrać. Piszę też dziennik "Na krawędzi". To miejsce, w którym się znalazłam. Ironia polega na tym, że kiedyś nie rozumiałam ludzi mających problemy z podejmowaniem decyzji, a teraz sama od kilku lat trwam w takim stanie. Nieumiejąca podjąć decyzji. Podobno, jeśli my nie podejmiemy decyzji, to podejmie ją za nas ktoś inny. Ale ja wciąż mam wrażenie, że dryfuję w tym samym miejscu, tylko czas leci jak zwariowany.
|
|
Czuję, że coś się zbliża coś dużego i ważnego, ale w oczekiwaniu na to boję się, że to przegapię, i tak mi czas i życie przelatuje przez palce...